NAJŚWIEŻSZE ZDJĘCIA
O MNIE
PoczątkiOdkąd pamiętam zawsze mnie było pełno, ciężko było mnie upilnować w jednej minucie jestem a za chwile trzeba było mnie już szukać :) Z jazdą na rowerze było podobnie miałem jakieś 3 i pół roku jak siadłem na rowerek typu „reksio” starszego brata Arka, a on udzielił mi „braterskiej” pomocy pchając mnie z górki i musiałem szybko opanować maszynę, żeby nie zaliczyć pierwszej kraksy, prawie się udało, bo równowagę opanowałem, ale z hamowaniem było gorzej- przejażdżkę zakończyłem na jakiejś tęższej pani, ale później już szło jak z płatka. W szkole podstawowej chwytałem się praktycznie wszystkich sportów, które były dostępne, pływałem, biegałem, grałem w piłkę, w tenisa stołowego nawet tańczyłem w dziecięcym zespole. Pewnego dnia wtedy jeszcze kolega dziś serdeczny przyjaciel „Kondzio” zapisał się na kolarstwo i miał fajny rower ja też taki chciałem więc poszedłem do klubu ale okazało się że następny nabór będzie dopiero jesienią, więc trzeba było poczekać trochę. W międzyczasie próbowałem swoich sił w wyścigach dla dzieci organizowanych w mieście na których radziłem sobie dosyć dobrze co jeszcze bardziej utwierdziło mnie w fakcie, że chce trenować kolarstwo. Przygoda z kolarstwemRegularne treningi zacząłem w Kieleckiej Cyklo-Koronie w listopadzie 1993r., której barwy reprezentowałem do 2000 roku i w której spędziłem fantastyczne lata. Również naprawdę wiele wyniosłem z tego czego uczyli mnie trenerzy w klubie najpierw Henryk Wojciechowski pod którego opieką byłem od początku czyli 93 r. aż do 1997. W tych latach wiele się wydarzyło pierwszy klubowy wyścig i od razu pierwsza kraksa i kolarskie „szlify”. Później było już tylko lepiej w 1995 r. pierwsze zwycięstwo w młodzikach, w 1996 r. w juniorach młodszych wielokrotnie stawałem na podium różnych wyścigów, aż przyszedł pierwszy srebrny medal Mistrzostw Polski w drużynie na szosie z kolegami. Wyniki te zaprocentowały i dostałem się do szkoły mistrzostwa sportowego w Żyrardowie, w której spędziłem niezapomniane cztery lata w moim życiu.(1996-2000) w szkole trafiłem pod opiekę Jerzego Świnogi . W 1997 zdobyłem 5 medali Mistrzostw Polski, 4- indywidualne w juniorach młodszych w tym dwa złote- jazda. Ind. na czas i GMP, srebrny na torze-3 km, i brązowy ze startu wspólnego, a także srebrny medal już awansem w juniorach ze starszymi kolegami w drużynie na szosie. Od 1998 r. do 2000 w klubie opiekował się mną Ryszard Kwaśniewski . Po przejściu do wyższej kategorii (juniorów) większe sukcesy odnosiłem na torze tytuł Mistrza Polski na torze- 3 km indywidualnie i w tej samej konkurencji 7 m-ce na Mistrzostwach Świata a także 6 m-ce w jeździe drużynowej na 4 km. Rok 1999 był trochę gorszy wynikowo od poprzednich lat mimo, iż starałem się bardzo, nie szło tak jak bym tego chciał jednak to udało mi się zdobyć srebro w jeździe ind. na czas na szosie. Emigracja do Francji2000 rok zapowiadał się dosyć ciężko i ciekawie zarazem, w styczniu czekała mnie studniówka , w maju matura do tego zmiana kategorii czyli z juniora przeszedłem do młodzieżowców a także pierwsze wyścigi w kat. Elita no i chyba najważniejsze to zmiana klubu i kraju. Zaraz po studniówce wyjechałem do francuskiego klubu PSF. Niort. Do matury na jeden miesiąc spędzony we Francji na dwa tygodnie wpadałem do szkoły. Maturę oczywiście zdałem pozytywnie a później już praktycznie do końca sezonu byłem we Francji. Sezon był bardzo udany, udało mi się wygrać kilka wyścigów a wielokrotnie stawałem także na podium w kategorii nacjonal i ellite2 (wtedy we Francji poza kategoriami wiekowymi są także wewnętrzne, ja nazywam je kat .poziomów tzn. zaczynając od departamental, regional 2, regional1, nacjonal, ellite2 i ellite-kolarze zawodowi). Rok 2001 również spędziłem w Niort ale tym razem w wyższej kategorii Ellite2 dzięki temu przyszły też pierwsze regularne wypłaty, ale za to cięższe wyścigi i większe obowiązki Ten sezon był już o wiele cięższy niż poprzedni zarówno fizycznie jak i psychicznie. Uwierzyłem w to, że naprawdę mogę podpisać zawodowy kontrakt lub przynajmniej „pół zawodowy” w jednej z najlepszych ekip amatorskich we Francji (tam kluby są podzielone na ligi Niort był w DN3 było tam ok.80 klubów, następnie DN2 ok. 25 ekip i DN1 ok.15 zespołów). W kilku dobrze obsadzonych wyścigach powalczyłem i pokazałem się z dobrej strony a to zaowocowało podpisaniem kontraktu z jedną z najlepszych ekip z DN1 CC.Nogent-Sur-Oise. Tak jak dwa poprzednie sezony tak i następne dwa lata spędziłem we Francji, tym razem przeniosłem się w okolice paryskie do Nogent-Sur-Oise. Czas ten był ogromnym doświadczeniem. Startowałem w dobrych wyścigach wielokrotnie ścigałem się już w zawodowym peletonie, a także w Pucharach Świata do 23lat kilkakrotnie meldując się w czołówce min. w Paris-Robaix gdzie tylko pech pozbawił mnie miejsca na podium, ponieważ złapałem aż 3 gumy w tym 2 na ostatnich 20 km będąc w ucieczce, która dojechała do mety ale niestety beze mnie. Ostatecznie zająłem i tak dobre 10 m-ce. Poza tym kilkukrotnie stawałem na podium no i udało się też coś wygrać. Podsumowując w skrócie te cztery lata spędzone we Francji dały mi naprawdę bardzo dużo, przede wszystkim nauczyłem się dobrze mówić po francusku, dowiedziałem się jak powinien odżywiać się kolarz i wiele, wiele innych pożytecznych dla kolarstwa rzeczy. Powrót do DomuW czwartym roku pobytu we Francji coraz częściej myślałem o powrocie do Polski na sezon 2004 związałem się z polską zawodową grupą Zbigniewa Szczepkowskiego DHL-Author, tym samym podpisałem swój pierwszy zawodowy kontrakt, więc znowu coś nowego inne wyścigi i nowe doświadczenia. Już w maju udało mi się odnieść pierwsze zwycięstwo w zawodowym peletonie. Również sezon 2005 spędziłem w DHL-Author. To był jak do tamtego czas najlepszy sezon w mojej karierze. Praktycznie cały sezon meldowałem się w ścisłych czołówkach wyścigów, co prawda nie wygrałem żadnego ale miejsca, które zajmowałem wystarczyły do zdobycia Pucharu Polski Elity. Wyniki osiągane w DHL-Author spowodowały że przeniosłem się do najlepszej w tamtym czasie grupy w Polsce prowadzonej przez Piotra Kosmale Intel-Action. W roku 2006 początek sezonu okazał się ciężki, ponieważ więcej ścigaliśmy się w silnie obsadzonych wyścigach zachodnich, ale nim bliżej było środka sezonu tym forma szła w górę a ukoronowaniem tego, był jak do tej pory największy mój sukces, a mianowicie zdobycie tytułu Mistrza Polska, który wywalczyłem na swojej kieleckiej ziemi przy dopingu rodziny, przyjaciół i wielu znajomych. To był najprzyjemniejsze zwycięstwo w mojej karierze. Wyjazdy i PowrotyZbliżał się następny sezon i następna zmiana barw klubowych tym razem wywiało mnie do Austriackiego Volksbanku. A więc 2007 rok niósł za sobą wiele nowego, ale najważniejsze co mnie to spotkało w tym czasie dotyczyło życia prywatnego a mianowicie poznałem Karolinę jak się później okazało moją przyszłą żonę:) . Wracając do kolarstwa to z Volksbankiem nie osiągnąłem tyle ile bym chciał ale za to przejechałem wiele największych europejskich wyścigów z dużymi tradycjami m.in.: Tour de Suisse czy Deutschland-Tour, a to zawsze procentuje. Z końcem roku okazało się, że szefostwo Volksbanku zachowało się nie zbyt fair i wycofało się z wcześniej złożonej mi oferty. Musiałem szybko rozglądać się za nowym pracodawcą a łatwo się nie zapowiadało. Było już dosyć późno na szukanie nowego kontraktu. Rozmowy co prawda były z innymi ekipami jedne bardziej drugie mniej zaawansowane, jednak nic z tego nie wyszło. Dopiero Piotr Kosmala wziął mnie z po rocznej przerwie z powrotem do swojej grupy, która istniała pod nazwą Mróz-Action-Uniqa. Tak więc 2008 znowu w polskiej ekipie, co jak co ale u nas atmosfera w drużynach jest super, porównując do tego francuskie drużyny a co dopiero austriacką!!! Powrót do „Mroza” okazał się jak najbardziej trafny. Cały sezon utrzymywałem wysoką równą formę co owocowało zajmowaniem wysokich miejsc na wyścigach i wygrywaniem co zawsze jest przyjemne. W tym miejscu chciałem podziękować Wieśkowi Ciasnocha, który w latach 2007-08 pomagał mi bezinteresownie w kontaktach z ekipami ale przede wszystkim wsparł mnie finansowo w ciężkim momencie mojej kariery. Oby było więcej takich ludzi jak On. Zmiany, ZmianyW ekipie zadomowiłem się dosyć dobrze bo zostałem w niej również 2009 rok. Jednak doszło w niej do sporych zmian, ponieważ doszło do wymiany praktycznie całego składu, został tylko Błażej Janiaczyk i Ja. Z „nowymi” chłopakami w drużynie szybko się zgraliśmy, koledzy wybrali mnie na kapitana drużyny co jest dla mnie dużym wyróżnieniem. Świetna atmosfera w ekipie procentowała dobrymi wynikami na szosie. Dla mnie ten rok był wyjątkowo udany z dwóch powodów: zwyciężyłem w jednym z najbardziej prestiżowych wyścigów etapowych w Polsce Szlakiem Grodów Piastowskich, a do tego w szczególnym momencie bo w swoje 28 urodziny. Jednak najważniejsze co mnie spotkało to decyzja, którą podjąłem na całe życie a mianowicie ślub w październiku z wybranką mojego serca Karoliną. Także teraz już nie sam a we dwoje będziemy jechali przez życie. Natomiast zawodowo w przyszłym sezonie ponownie związałem się z grupą Mróz-Action-Uniqa, która w sezonie 2010 wystepować będzie pod nowa nazwą Mróz-ActiveJet Przez te lata naprawdę wiele się wydarzyło w moim życiu, i szczerze mogę powiedzieć że nie żałuje iż poszedłem tą droga dlatego, bo kolarstwo to praktycznie całe moje życie ale przede wszystkim dzięki niemu poznałem wielu fantastycznych znajomych i niezastąpionych przyjaciół. Więcej możecie śledzić na bieżąco w zakładce aktualności. |
O mnie
Tutaj chciałbym przybliżyć wam moją osobę, a także jak to wszystko u mnie się zaczęło, aż do chwili obecnej czyli 16 lat mojego kolarstwa w pigułce.